Wiele osób szukając pomysłu na biznes, zastanawia się jak sprawa wygląda w branży mycia ciśnieniowego. Najczęściej padają pytania o specyfikę pracy, zarobki czy sprzęt. Rozwijając program Promur PARTNER zawsze odpowiadamy Wam najlepiej jak potrafimy, przyjeżdżając do Was czy organizując darmowe szkolenia i prezentację. Pomyśleliśmy, że powinniście usłyszeć historię z innej strony, a mianowicie od strony firmy, która z nami współpracuje.

Nasz partner czyli firma Wash Complex z Poznania

Mowa tutaj oczywiście o Jakubie Misiu, który prowadzi firmę Wash Complex i specjalizuje się myciu ciśnieniowym. Na rynku działa już od ponad 6 lat, a współpracę zaczęliśmy od marca 2021 r. przy okazji zmiany myjki ciśnieniowej. Początkowo chcieliśmy zrobić standardowy wywiad, ale nie udało nam się tego zrobić “na sztywno”. Wyszła luźna rozmowa, którą poukładaliśmy dla Was poniżej w czytelny sposób. Rozmowę z Jakubem na początku czerwca przeprowadził Piotr Bieńkowski.

Jakub Miś z firmy Wash Complex Poznań

Na jakim sprzęcie pracowałeś zanim przeszedłeś na DIBO?

Szkoda mówić i nawet nie ma co porównywać. Mogę tylko wspomnieć, że był to żółty i popularny model myjki wśród początkujących wykonawców. Gdy do Was przyszedłem, szukałem spalinówki i padło na PTL-M. Po rozmowach postanowiłem ostatecznie postawić na przyczepkę. 

I jakbyś ocenił swoją decyzję o inwestycji w przyczepę DiBO JMB-S? W skali od 1 do 10.

11 <śmiech> Z perspektywy czasu widzę, że gorąca woda jest obowiązkowa, a myjka bardzo szybko się zwraca. To była najlepsza inwestycja w moją firmę jaką mogłem podjąć. Zakup DiBO pozwolił mi na obsługę dwukrotnie większej ilości klientów w tym samym czasie. Oszczędzam masę czasu na przygotowanie sprzętu przed wyjazdem i na zleceniach.

Co robiłeś przed wejściem w branżę mycia ciśnieniowego? Jest lepiej niż wcześniej jeśli chodzi o pracę?

Byłem kierowcą i wiadomo… Własna firma zawsze będzie lepsza niż praca na etacie. Wcześniej m.in. jeździłem po Europie na targi i rozkładałem stoiska. To było dużo pracy fizycznej, ale i tutaj nie mam jej mniej. W mojej firmie najbardziej fascynuje mnie „składanie wszystkiego do kupy”. Dokupię nowego sprzętu, wypróbuję i zwiększę możliwości.  Gdzie indziej porozmawiam z nowym klientem o dalszych zleceniach i długofalowej współpracy. To takie łączenie wszystkiego w całość, ciągły rozwój, który daje satysfakcję.

Na przyczepce DiBO masz obecnie nabite niecałe 240 godzin i mamy teraz początek czerwca. Ile Ci zajęło wypracowanie tego wyniku?

Myjkę dostałem na sam koniec lutego i od razu miałem zlecenie. Więc cały marzec, kwiecień i maj pracowałem. Jedyne wolne miałem gdy musiałem do lekarza iść, a tak wszystko idzie jednym ciągiem. Mam nonstop pracę, wszystkie dni robocze zapełnione. Raz czy dwa zdarzyło się, że na życzenie klienta robiłem w sobotę. Ogólnie soboty i niedziele odpuszczam. Trzeba mieć przecież czas dla siebie i odpocząć.

A ile godzin dziennie pracujesz?

Hmm… Staram się nie pracować dłużej niż do 16:00, a zaczynam od godziny 8:00. Praca w Poznaniu ma też taki duży plus, że nawet jak pracuję gdzieś na końcu miasta to mam świetne połączenia i mogę szybko wrócić do domu. Więc staram się kończyć o 16:00 i w domu zawsze być przed godziną 17:00.

Teraz trwa u Ciebie sezon? Jak to wygląda?

Czerwiec zazwyczaj hamuję. Lipiec i sierpień jest spokój lub wracają tematy, gdzie wcześniej robiłem wyceny. Zawsze tak jest. We wrześniu i październiku jest ogromny wysyp zleceń, natomiast w listopadzie to są już takie ostatnie strzały. W zeszłym roku miałem „świąteczne” trzy zlecenia na kostkę w grudniu. Ale było 10 stopni na plusie. Generalnie grudzień przeznaczam na podsumowanie roku, planowanie czy realizację nowych pomysłów. A styczeń jest już taki typowo dla siebie.

Wspominałeś przy innej okazji, że JMB-S pozwoliła Ci zwiększyć ilość obsługiwanych zleceń ponad dwukrotnie. Ile teraz wykonujesz teraz zleceń dziennie?

To zależy jak się trafi. Na przykład, jeśli uda mi się zrobić 100m2 kostki do godziny 10:00, godzina dojazdu na kolejne zlecenie i zrobisz kolejne 100m2 kostki. Mamy koniec tej roboty, jest godzina 14:00 i teraz mogę ewentualnie jechać na jakieś małe zlecenie np. 50m2 lub do klienta zrobić wycenę. Zawsze wszystko sobie dobrze planuję i układam dni. Jeśli dobrze pamiętam, największa ilość zleceń jednego dnia to cztery. Wiadomo, to się przekłada też na metraż i powoduję stratę czasu na dojazdach.

Jaki robiłeś największy metraż jeśli chodzi o kostkę?

Było i takie po 2000 m2, ale to już zlecenie od firmy, nie prywatnie. Zamówili mnie z tego względu, że nie chcieli wózkami widłowymi najeżdżać na piasek, który był przed halą, żeby nie nanosić go do magazynu. Zajęło mi to dwa dni. A może to były jednak trzy? Trzeciego dnia jeszcze tam dojeżdżałem i poprawiałem. Kostka miała być cito czysta.

Co stanowi większość Twoich zleceń? 

Głównie bazuje na zleceniach od klientów indywidualnych. Większość moich zleceń to właśnie domki jednorodzinne .

Jaka część z tego to Twoi stali klienci, których masz z poprzednich sezonów?

Może z 10 osób mógłbym tak określić. To nie jest jednak branża, która bazuje na stałych klientach. Jeśli już wracają, to tak co 3 lata. Generalnie, każdy klient jest nowy, zazwyczaj z polecenia. Jeden klient mnie poleca dalej i tak to się zazębia.

Masz tak, że robisz jeden dom, a później na tej samej ulicy masz pięć kolejnych?

Mam. Ostatnio na przykład miałem 18 dachów od szeregowców do wyczyszczenia. To było jedno, duże zlecenie ale zaczęło się od jednego dachu. Skoro jeden został umyty, to wspólnota chciała zrobić też resztę. Razem z impregnacją, robiłem to trzy tygodnie.

 A zdarzało Ci się walczyć z konkurencją cenową? Co robisz gdy klient wspomina o tańszych ofertach?

Przeglądam strony konkurencji na bieżąco, ale raczej staram się z tym nie walczyć i o tym nie myśleć. To nie ma sensu. Co do ofert… Zależy ile tańsza. Jeśli minimalnie to faktycznie mogę się z kimś dogadać. Jeśli dużo i znacząco, to sobie odpuszczam.

Zdarzają się dużo tańsze oferty?

Ciężko powiedzieć. Mam coraz mniej takich telefonów, gdzie słyszę „Panie! Tam za połowę taniej robią! Dlaczego?”. Wtedy wyjaśniam dlaczego tak i tak. Podkreślam sprzęt i parametry. Takie ciśnienie, taki przepływ, że mam na gorącą wodę, że jestem tyle lat na rynku i znam się na rzeczy. A konkurencja robi tak, bo ma myjkę z marketu! <śmiech> Jeśli kogoś to nie przekonuje to znowu… Odpuszczam.

Jak widzisz współpracę w ramach programu PROMUR PARTNER? Jak Ci się to podoba i na czym Ci najbardziej zależy?

Bardzo obiecująco. W ramach programu najbardziej zależałoby mi na wykonywaniu tych dużych projektów i długoterminowych zleceń. Większe tematy są po prostu wygodniejsze. Jeden dzień, jedno połączenie, rozkładam się, wydzielam pracę i mogę działać cały czas. Obecnie nie narzekam, ale z wymienionych powodów wszedłbym w duże zlecenia na stałe. 

Chcesz pracować tak jak Jakub?

Kliknij przycisk poniżej, dowiedz się więcej o programie Promur PARTNER i skontaktuj się z nami! Odpowiemy na wszystkie Twoje pytania związane z naszym programem partnerskim i jak możesz na tym skorzystać.

Poznaj program PROMUR PARTNER
Firma ZET Construction świadcząca usługi mycia ciśnieniowego w Krakowie